wtorek, 13 sierpnia 2013
PYTANIE?
Chcecie dzisiaj jeszcze jedną część czy już wystarczy, bo mam dzisiaj jeszcze trochę czasu :)
Rozdział 17 3/3
Wczoraj skrzydła mi ucięli,dzisiaj każą latać...
Z perspektywy Camili
Wstałam i udałam się do swojego pokoju. Położyłam się na łóżko i znowu zaczęłam płakać. Chyba nie dam rady, ja nie mogę tak funkcjonować.
Z perspektywy Erika
- Ej stary co ty tu robisz? - usłyszałem głos Daniela i spojrzałem na niego zaszklonymi oczami. - Ej, ty płaczesz? - zapytał nie dowierzając.
- Daniel, wpuść mnie do środka...Ja proszę... Ja ją kocham, a ona nie chce mnie widzieć -powiedziałem i na nowo się rozpłakałem.
- Erik, ale co się stało? - zapytał
- Znasz Marlenę nie?- zapytałem a on potwierdził kiwnięciem głowy - Ona dzisiaj w parku do mnie podeszła i od tak pocałowała. Od razu ją odepchnąłem, ale Camilla... - załamał mi się głos -Ona odeszła od nas jak Marlena powiedziała czy pamiętam jak było nam dobrze, a ja z nią raz w życiu przez 5 minut gadałem i nic więcej - z moich oczu płynęło coraz więcej łez.
- Jaka kurwa - powiedział pod nosem - To jest ta koleżanka Eweliny? - zapytał, a ja twierdząco pokiwałem głową - Ja porozmawiał z Camilą, chodź - powiedział i wszedłem za nim.- Cami, mogę? - zapytał Daniel
Z perspektywy Camilii
- Mogę wejść? -usłyszałam głos Daniela i powiedziałam tylko ciche
- Tak
- Boże... -szepnął i mnie przytulił - Camilla... Daj mu to wyjaśnić - powiedział
- Nie!Daniel ty nie rozumiesz, on całował się z tą dziwką na moich oczach - krzyknęłam i z moich oczu znowu popłynął potok łez - A ona jeszcze gadała...
- Wiem co powiedziała, ale Camilla ja wiem jaka ona jest... -zaczął
- Nie będę tego słuchać! - krzyknęłam i wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami i udałam się do salonu gdzie zauważyłam całego zapłakanego Erika
- Co ty tu robisz?- zapytałam szeptem sama nie wierząc w to co widzę.
- Cami... Porozmawiajmy - powiedział drżącym głosem
- A mamy o czym? -zapytałam
- Mamy i dobrze o tym wiesz, więc nie udawaj - powiedział
- Ja uważam że nie mamy więc żegnam -powiedziałam i na powrót wróciłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i znowu się rozpłakałam. Wzięłam telefon i napisałam do Natalii
" Hej, mogłabyś do mnie przyjść? "
NA odpowiedź nie musiałam długo czekać
" Jasne :) Za 10 minut bd u cb"
Odłożyłam telefon na szafkę i nie pozostało mi nic innego jak czekać. Rzeczywiście po 10 minutach była u mnie.
- Hej kochana... -powiedziała, ale gdy zobaczyła w jakim jestem stanie zaniemówiła - Boże... Co się stało? - podbiegła do mnie i mnie przytuliła. Zaczęłam jej wszystko opowiadać, a z moich oczu ciągle płynęły łzy.
- Camilla.. Może powinnaś na prawdę z nim porozmawiać -powiedziała niepewnie
- Ja, ja nie mogę, on na moich oczach - powiedziałam i znowu się rozpłakałam...
- JA wiem kochana - powiedziała - Jak bd gotowa to z nim porozmawiasz - powiedziała i mnie przytuliła.
- Dziękuję że mnie wysłuchałaś - powiedziałam.
- Nie ma za co - uśmiechnęła się do mnie
- Natalia, pomożesz mi w czymś? -zapytałam niepewnie
- We wszystkim - uśmiechnęła się do mnie promiennie
- Pomóż mi się spakować, chciałabym pojechać na kilka dni do cioci na wieś - powiedziałam
- Cami, zastanów się... Przecież ucieczka nie jest wyjściem - powiedziała
- Ale ja muszę - powiedziałam
- Dobrze - westchnęła
- Ale nikt ma o tym nie wiedzieć
- Ok - odpowiedziała niechętnie. Uśmiechnęłam się, wyciągnęłam małą walizkę i zaczęłyśmy pakowanie. Wzięłam kilka bluzek, krótkie spodenki, rurki, dresowe, adidasy, bieliznę i kosmetyki .
- Chyba wszystko powiedziałam - z uśmiechem
- Jesteś pewna że dobrze robisz? - zapytała
- Natalia... JA muszę, ja nie dam rady... - powiedziałam - na kilka dni, później wrócę i z nim porozmawiam
- Dobra -odparła - Jak tam dojedziesz? - zapytała
- Pociągiem - odpowiedziałam obojętnie
- Kiedy wyjeżdżasz?- zapytała
- Dzisiaj w nocy - powiedziałam - O 23:27 powinnam mieć pociąg, muszę jeszcze napisać rodzicom, że jadę do cioci ale żeby nikomu nawet Danielowi nic nie mówili. Ty też masz się nie wygadać, zrozumiałe? - zapytałam
- Dobrze mamusiu- powiedziała, a ja walnęłam ją poduszką i tak zaczęła się bitwa na poduszki
- Już,już koniec- powiedziałam gdy nie umiałam złapać oddechu
- Cami, ja już się bd zbierała, jest już 20 a nie mogę wiecznie u cb siedzieć - powiedziała
- Heh, dobrze leć leć - powiedziałam i na pożegnanie cmoknęłam ją w policzek, wysłałam sms'a do rodziców i postanowiłam zejść na dół. Niestety to był błąd, bo w salonie siedział nadal Erik i Daniel, na szczęście mnie nie zauważyli i przemknęłam się do kuchni. Wyciągnęłam z lodówki nieotwarty sok, by mieć na drogę i zrobiłam sobie kanapkę by nie być później głodna.
Gdy zjadałam poszłam na górę. Spojrzałam na zegarek 21.37... Jeszcze mam trochę czasu więc sprawdzę co tam na fb. Włączyłam komputer i się zalogowałam. Gdy zobaczyłam że Erik jest dostępny szybko się wylogowałam i zamknęłam laptopa. Poszłam do łazienki, ogarnęłam się i gdy wyszłam z łazienki postanowiłam zacząć mój plan. Wzięłam moją walizkę i po cichu zaczęłam schodzić na dół. W salonie oni nadal siedzieli i rozmawiali, więc ja spokojnie wyszłam i udałam się na dworzec. O 23:27 przyjechał pociąg do którego wsiadłam. Usiadłam do pustego przedziału i czekałam aż pociąg odjedzie. Później dosiadła się do mnie jakaś pani i jakiś facet.
1 godzinę później
Wysiadłam z pociągu i wolnym krokiem udałam się do domuku mojej ciotki. Znajduje się on jakieś 10 minut drogi od peronu, więc daleko nie miałam i po chwili byłam w domku cioci. Wyciągnęłam kluczyk z doniczki i weszłam do środka. W kuchni świeciło się światło.
- Ciociu? - zapytałam
- Witaj Camilko, w końcu dojechałaś - powiedziała wesoło kobieta - Już nie mogłam się doczekać aż cię zobaczę - powiedziała i wyściskała mnie chyba za wszystkie czasy.
- Ja też - odpowiedziałam - Skąd wiedziałaś że przyjadę ? - zapytałam
- Twoja mama do mnie dzwoniła - powiedziała z uśmiechem
- Ach tak... - uśmiechnęłam się do niej
- To powiesz mi? - zapytała
- Ale co? - zapytałam, bo nie za bardzo wiedziałam o co chodzi
- Co się stało tym razem że przyjechałaś? - zapytała,a ja zaczęłam jej wszystko zaczęłam jej od początku do końca opowiadać- Tak mi przykro - powiedziała na koniec- Ale może powinnaś z nim porozmawiać
- Wiem... Ale ja się boję... Ja nie dam razy tak od razu, jak przyjadę to z nim porozmawiam. - powiedziałam i w tym momencie rozległ się dzwonka mojego telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz " Daniel" Szybko odrzuciłam połączenie, tak jak i każde kolejne.
- To on? - zapytała, wskazując na telefon
- Nie... To Daniel, pewnie zorientował się że mnie nie ma - powiedziałam
- Nie powiedziałaś mu? - zapytała
- Nie, tylko rodzice i moja przyjaciółka wiedzą - powiedziałam - JEśli on by wiedział to Erik by tu pewnie już był - powiedziałam i oczy mi się zaszkliły na samo wspomnienie o nim
- Aha, dobrze idź się połóż i jutro porozmawiamy -powiedziała i ucałowała mnie na dobranoc. Wzięłam walizkę i udałam się do swojego pokoju... Tak do swojego, odkąd byłam mała uwielbiałam tutaj przyjeżdżać i teraz mam swój pokój.
Położyłam się na łóżku i nawet nie wiem kiedy zasnęłam,...
Podoba wam się czy mam skończyć pisać. ?? Wiem że na początku nudny rozdział, ale mam nadzieję że wam się podbał.
Rozdział 17 2/3
Gdy zjedliśmy odłożył talerze na stolik obok mojego łóżka i obrócił się w moją stronę.
- Jakie plany na dziś - zapytałam Erika, a on się uśmiechnął - Nie, nie, nie co za dużo to nie zdrowo - powiedziałam i chciałam uciec do łazienki i się w niej zamknąć, ale Erik też do niej wbiegł i nas zamknął wyjmując kluczyk z drzwi.
- No to pierwszy punkt dnia to wspólna kąpiel - powiedział przytulając się do moich pleców.
- Że niby z Tobą? - zapytałam z udawaną kpiną w głosie
- Jak nie chcesz to nie - powiedział, otworzył drzwi i chciał już wyjść ale chwyciłam go za rękę i przyciągnęłam do siebie.
- Chodź tu i się nie wygłupiaj - powiedziałam i pocałowałam go, chwilę się opierał ale w końcu oddał pocałunek.
- Kocham Cię - powiedział prosto w moje oczy gdy oderwaliśmy się od siebie
- Ja Ciebie też - powiedziałam, zaczęliśmy się nawzajem rozbierać i po chwili siedzieliśmy w wannie. Ja siedziałam przed nim przytulona do jego torsu, słowa nie były nam potrzebne, wystarczyło tylko to że go mam przy sobie.
- Camilla!? Jesteś w domu? - usłyszałam po chwili głos brata.
- O kurwa! - szepnęłam, gdy było słychać odgłos kroków, a Erik zaczął się śmiać ale szybko zakryłam mu usta pocałunkiem. - Śmieszne bardzo - powiedziałam z sarkazmem gdy już się od niego oderwałam
- Camilla!? - znowu wołanie..
- Cicho bądź - szepnęłam - Daniel, jestem w łazience. - zawołałam
- Długo będziecie jeszcze tam siedzieć? - zapytał Daniel
- Yyy - mruknęłam zmieszana.
- Dobra siedźcie sobie, ja idę do sklepu - zawołał, a po chwili usłyszeliśmy trzask drzwi i oboje wybuchnęliśmy śmiechem
- To przez ciebie - powiedziałam do Erika
- Że niby czemu? - zapytał
- A bo to ty się śmiałeś jak głupi do placka- powiedziałam
- Wmawiaj sobie co chcesz, ale i tak wiem że to nie moja wina - powiedział i wyszedł z wanny, a ja zaraz po nim. Zaczęliśmy się wycierać, ubierać i po chwili wyszliśmy z łazienki. - Za niedługo bd musiał iść do domu, a później znowu przyjdę - powiedział
- Musisz? - zapytałam
- Muszę - powiedział i zamknął nasze usta w pocałunku - Idziemy na spacer? - zapytał
- Ok, tylko się uczeszę jakoś porządnie - powiedziałam
- Dla mnie i tak zawsze jesteś piękna - powiedział i mnie pocałował. Oddałam oczywiście i chwilę później poszłam się poczesać.

- Jestem gotowa - powiedziałam gdy skończyłam
- Chodź piękność ty moja - powiedział i mnie przytulił, chwycił mnie za rękę i ruszyliśmy w stronę parku. Gdy szliśmy główną aleją zobaczyłam idącą w naszą stronę Ewelinę, mojego wroga numer jeden w szkole. Minęła nas z chytrym uśmieszkiem, a po chwili podeszła do nas jakaś dziewczyna.
- Hej Erik - powiedziała i go pocałowała. Szybko ją odepchnął
- Co do cholery ty wyprawiasz? - wydarł się na nią
- Już nie pamiętasz kotku jak było nam ostatnio dobrze? - zapytała słodkim głosikiem
- Niby kiedy? - zapytał, ale ja już nie miałam siły, łzy popłynęły mi z oczu i zaczęłam biec w stronę domu. Słyszałam wołanie Erika za sobą, ale mimo wszystko się nie zatrzymałam. Wbiegłam do domu, zamknęłam je i się po nich zsunęłam. Po moich policzkach spływało coraz więcej łez, ale nawet nie próbowałam ich zatrzymać. Co jeśli ta dziewczyna mówiła prawdę? Co jeśli na prawdę on się z nią przespał...
- Cami! Otwórz !- od jakiś 15 minut do moich drzwi dobijał się Erik, jednak nie miałam najmniejszego zamiaru otwierać mu tych drzwi.
- Odejdź -wyszlochałam, nie miałam nawet siły krzyczeć. - Po prostu zostaw mnie
- Ok, jeśli tego chcesz - powiedział drżącym głosem - Ale wiedz że nie odpuszczę, będę o ciebie walczyć, chodź by do końca moich dni. BĘDĘ walczył bo CIĘ KOCHAM! - Krzyknął, a ja już nic nie mówiłam tylko schowałam twarz w dłoniach. - Jeśli masz kiedykolwiek to proszę cię nie przeze mnie - powiedział cicho i chyba odszedł bo nie było nic słychać.
Z perspektywy Erika
Szliśmy razem parkiem, gdy zauważyłem Ewelinę.. Nigdy nie darzyłem ją choćby najmniejszą sympatią, kiedyś chciała być ze mną ale jej odmówiłem, bo wtedy już mi się podobała Camilla. Przeszła obok nas z chytrym uśmieszkiem, nie wiedziałem o co chodzi ale postanowiłem się nie denerwować tylko iść dalej.
Chwilę po tym podeszła do mnie Marlena, poznałem ją kiedyś przez Ewelinę, miła dziewczyna ale nic poza tym
- HEj Erik - przywitała się ze mną i mnie pocałowała. Na początku nie wiedziałem co się dzieje, jednak szybko wytrzeźwiałem i odepchnąłem ją od siebie.
- Co ty do cholery wyprawiasz? - wydarłem się na nią a ona tylko się uśmiechnęła.
- Już nie pamiętasz kotku jak było nam razem dobrze?- zapytała, a ja nie miałem pojęcia o czym ona mówi
- Niby kiedy? - zapytałem i zobaczyłem łzy u Cami i jak się oddalała. Od razu za nią pobiegłem, ostatni raz spojrzałem na Marlenę która się chytrze uśmiechnęła i odeszła, a ja biegłem za moją dziewczyną. Gdy tylko wbiegła do domu zamknęła za sobą drzwi.
- Cami, Otwórz! - krzyczałem i dobijałem się od jakiś 15 minut do jej drzwi, jednak odpowiedź żadna nie nadchodziła.
- Odejdź - usłyszałem cichy szloch, a w moich oczach również zaczęły się wzbierać łzy które po chwili wydostały się na zewnątrz.
- Ok, jeśli tego chcesz - powiedziałem drżącym głosem- Ale wiedz, że nie odpuszczę, będę walczyć o ciebie choćby do kończ moich dni. BĘDĘ walczył bo CIĘ KOCHAM! - Krzyknąłem i zjechałem po schodach w dół. - Jeśli masz kiedykolwiek płakać to nie przeze mnie - powiedziałem i skuliłem się, a z oczu wypywało coraz więcej łez.
Jak wam się podoba ten rozdział??? Namieszałam, namieszałam i będzie jeszcze dość długo namieszane :D Komentujcie :)
- Jakie plany na dziś - zapytałam Erika, a on się uśmiechnął - Nie, nie, nie co za dużo to nie zdrowo - powiedziałam i chciałam uciec do łazienki i się w niej zamknąć, ale Erik też do niej wbiegł i nas zamknął wyjmując kluczyk z drzwi.
- No to pierwszy punkt dnia to wspólna kąpiel - powiedział przytulając się do moich pleców.
- Że niby z Tobą? - zapytałam z udawaną kpiną w głosie
- Jak nie chcesz to nie - powiedział, otworzył drzwi i chciał już wyjść ale chwyciłam go za rękę i przyciągnęłam do siebie.
- Chodź tu i się nie wygłupiaj - powiedziałam i pocałowałam go, chwilę się opierał ale w końcu oddał pocałunek.
- Kocham Cię - powiedział prosto w moje oczy gdy oderwaliśmy się od siebie
- Ja Ciebie też - powiedziałam, zaczęliśmy się nawzajem rozbierać i po chwili siedzieliśmy w wannie. Ja siedziałam przed nim przytulona do jego torsu, słowa nie były nam potrzebne, wystarczyło tylko to że go mam przy sobie.
- Camilla!? Jesteś w domu? - usłyszałam po chwili głos brata.
- O kurwa! - szepnęłam, gdy było słychać odgłos kroków, a Erik zaczął się śmiać ale szybko zakryłam mu usta pocałunkiem. - Śmieszne bardzo - powiedziałam z sarkazmem gdy już się od niego oderwałam
- Camilla!? - znowu wołanie..
- Cicho bądź - szepnęłam - Daniel, jestem w łazience. - zawołałam
- Długo będziecie jeszcze tam siedzieć? - zapytał Daniel
- Yyy - mruknęłam zmieszana.
- Dobra siedźcie sobie, ja idę do sklepu - zawołał, a po chwili usłyszeliśmy trzask drzwi i oboje wybuchnęliśmy śmiechem
- To przez ciebie - powiedziałam do Erika
- Że niby czemu? - zapytał
- A bo to ty się śmiałeś jak głupi do placka- powiedziałam
- Wmawiaj sobie co chcesz, ale i tak wiem że to nie moja wina - powiedział i wyszedł z wanny, a ja zaraz po nim. Zaczęliśmy się wycierać, ubierać i po chwili wyszliśmy z łazienki. - Za niedługo bd musiał iść do domu, a później znowu przyjdę - powiedział
- Musisz? - zapytałam
- Muszę - powiedział i zamknął nasze usta w pocałunku - Idziemy na spacer? - zapytał
- Ok, tylko się uczeszę jakoś porządnie - powiedziałam
- Dla mnie i tak zawsze jesteś piękna - powiedział i mnie pocałował. Oddałam oczywiście i chwilę później poszłam się poczesać.

- Jestem gotowa - powiedziałam gdy skończyłam
- Chodź piękność ty moja - powiedział i mnie przytulił, chwycił mnie za rękę i ruszyliśmy w stronę parku. Gdy szliśmy główną aleją zobaczyłam idącą w naszą stronę Ewelinę, mojego wroga numer jeden w szkole. Minęła nas z chytrym uśmieszkiem, a po chwili podeszła do nas jakaś dziewczyna.
- Hej Erik - powiedziała i go pocałowała. Szybko ją odepchnął
- Co do cholery ty wyprawiasz? - wydarł się na nią
- Już nie pamiętasz kotku jak było nam ostatnio dobrze? - zapytała słodkim głosikiem
- Niby kiedy? - zapytał, ale ja już nie miałam siły, łzy popłynęły mi z oczu i zaczęłam biec w stronę domu. Słyszałam wołanie Erika za sobą, ale mimo wszystko się nie zatrzymałam. Wbiegłam do domu, zamknęłam je i się po nich zsunęłam. Po moich policzkach spływało coraz więcej łez, ale nawet nie próbowałam ich zatrzymać. Co jeśli ta dziewczyna mówiła prawdę? Co jeśli na prawdę on się z nią przespał...
- Cami! Otwórz !- od jakiś 15 minut do moich drzwi dobijał się Erik, jednak nie miałam najmniejszego zamiaru otwierać mu tych drzwi.
- Odejdź -wyszlochałam, nie miałam nawet siły krzyczeć. - Po prostu zostaw mnie
- Ok, jeśli tego chcesz - powiedział drżącym głosem - Ale wiedz że nie odpuszczę, będę o ciebie walczyć, chodź by do końca moich dni. BĘDĘ walczył bo CIĘ KOCHAM! - Krzyknął, a ja już nic nie mówiłam tylko schowałam twarz w dłoniach. - Jeśli masz kiedykolwiek to proszę cię nie przeze mnie - powiedział cicho i chyba odszedł bo nie było nic słychać.
Z perspektywy Erika
Szliśmy razem parkiem, gdy zauważyłem Ewelinę.. Nigdy nie darzyłem ją choćby najmniejszą sympatią, kiedyś chciała być ze mną ale jej odmówiłem, bo wtedy już mi się podobała Camilla. Przeszła obok nas z chytrym uśmieszkiem, nie wiedziałem o co chodzi ale postanowiłem się nie denerwować tylko iść dalej.
Chwilę po tym podeszła do mnie Marlena, poznałem ją kiedyś przez Ewelinę, miła dziewczyna ale nic poza tym
- HEj Erik - przywitała się ze mną i mnie pocałowała. Na początku nie wiedziałem co się dzieje, jednak szybko wytrzeźwiałem i odepchnąłem ją od siebie.
- Co ty do cholery wyprawiasz? - wydarłem się na nią a ona tylko się uśmiechnęła.
- Już nie pamiętasz kotku jak było nam razem dobrze?- zapytała, a ja nie miałem pojęcia o czym ona mówi
- Niby kiedy? - zapytałem i zobaczyłem łzy u Cami i jak się oddalała. Od razu za nią pobiegłem, ostatni raz spojrzałem na Marlenę która się chytrze uśmiechnęła i odeszła, a ja biegłem za moją dziewczyną. Gdy tylko wbiegła do domu zamknęła za sobą drzwi.
- Cami, Otwórz! - krzyczałem i dobijałem się od jakiś 15 minut do jej drzwi, jednak odpowiedź żadna nie nadchodziła.
- Odejdź - usłyszałem cichy szloch, a w moich oczach również zaczęły się wzbierać łzy które po chwili wydostały się na zewnątrz.
- Ok, jeśli tego chcesz - powiedziałem drżącym głosem- Ale wiedz, że nie odpuszczę, będę walczyć o ciebie choćby do kończ moich dni. BĘDĘ walczył bo CIĘ KOCHAM! - Krzyknąłem i zjechałem po schodach w dół. - Jeśli masz kiedykolwiek płakać to nie przeze mnie - powiedziałem i skuliłem się, a z oczu wypywało coraz więcej łez.
Jak wam się podoba ten rozdział??? Namieszałam, namieszałam i będzie jeszcze dość długo namieszane :D Komentujcie :)
WOW!
Dziękuję wam za ponad 10 000 wejść :D Miło jest widzieć że jak się wchodzi na bloga to ktoś go czyta :) Za raz biorę się za pisanie dalej rozdziału 17 i pojawi się niedługo :)
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
Rozdział 17 1/3
Następnego dnia obudziłam się i od razu przewróciłam się na drugi bok gdzie myślałam że zobaczę Erika jednak się pomyliłam. Szybko wstałam z łóżka, wyciągnęłam jakieś ciuchy z szafy, szybko je ubrałam i zeszłam na dół, do kuchni gdzie spodziewałam się zastać Erika i się nie pomyliłam. Robił coś na blacie. Podeszłam do niego od tyłu i się przytuliłam.
- cześć kochanie - powiedziałam radośnie. Erik szybko odwrócił się do mnie i pocałował mnie czule.
- Dzień Dobry Kocie - mruknął i jeszcze bardziej pogłębił pocałunek. - Chyba śniadanko do łóżka mi nie wyszło - powiedział z smutną minką. Musnęłam szybko jego usta i pobiegłam na górę, słyszałam tylko śmiech mojego chłopaka. Gdy byłam już w pokoju szybko wskoczyłam pod kołderkę i się położyłam, a po chwili do pokoju wszedł Erik
- Oj kochanie, kochanie - powiedział nadal się śmiejąc. Podał mi talerz z naleśnikami a sam położył się obok mnie i zaczęliśmy jeść.
Gdy zjedliśmy odłożył talerze na stolik
MAcie kawałek rozdziału wieczorem więcej :)
- cześć kochanie - powiedziałam radośnie. Erik szybko odwrócił się do mnie i pocałował mnie czule.
- Dzień Dobry Kocie - mruknął i jeszcze bardziej pogłębił pocałunek. - Chyba śniadanko do łóżka mi nie wyszło - powiedział z smutną minką. Musnęłam szybko jego usta i pobiegłam na górę, słyszałam tylko śmiech mojego chłopaka. Gdy byłam już w pokoju szybko wskoczyłam pod kołderkę i się położyłam, a po chwili do pokoju wszedł Erik
- Oj kochanie, kochanie - powiedział nadal się śmiejąc. Podał mi talerz z naleśnikami a sam położył się obok mnie i zaczęliśmy jeść.
Gdy zjedliśmy odłożył talerze na stolik
MAcie kawałek rozdziału wieczorem więcej :)
:)
Jak widać zmieniłam wygląd bloga :) Nie wiem czy bd wam się podobał czy też nie, ale tamten już mnie zaczął wkurzać ;(
Chce ktoś następny rozdział???
Chce ktoś następny rozdział???
Pytanko
Hej-ka :) mam małe pytanko :) Czy są osoby które czytają tego bloga :) i czy mają ochotę na więcej ??? / LUCE
Subskrybuj:
Posty (Atom)