sobota, 31 sierpnia 2013

hej! Jeśli możecie to lajk :)

https://www.facebook.com/storryluce  

Rozdział 1 NOWE OPOWIADANIE! My better life

- Wracaj tutaj w tej chwili ! - krzyknęła, jednak ja nie zwracałam uwagi na jej rozkazy. Szybko weszłam do pokoju, zamykając za sobą drzwi na klucz, by nie mogła wejść, wyciągnęłam z szafy dużą walizkę i zaczęłam wrzucać do niej po kolei moje ciuchy, następnie je jakoś w miarę ułożyłam i poszłam do łazienki p moje kosmetyki. Dopakowałam je i z trudem dopięłam walizkę, drobiazgi wrzuciłam do torebki w tym klucz do pokoju u taty i dokumenty.  Zapięłam torebkę wzięłam do jednej ręki walizkę, do drugiej mój kask i udałam się do drzwi wyjściowych.
- Jeśli teraz wyjdziesz to nie masz po co wracać - krzyknęłam nawet nie ruszając się z salonu.
- I dobrze, nie mam najmniejszego zamiaru tego robić! Ojciec dobrze zrobił zostawiając cię ! - krzyknęłam i wyszłam z domu. Może nie powinnam tego drugiego zdania mówić, ale mnie poniosło. Mądrym najlepiej być po fakcie, jak to moja babcia mówi. Wsadziłam walizkę do bagażnika mojego lamborghini, wsiadłam na miejsce kierowcy ostatni raz patrząc na dom i odjechałam z piskiem opon. 
Przede mną godzina drogi, która ciągła się niemiłosiernie długo. 

*** Godzinę później ***
Wjechałam na podjazd, po gazowałam trochę auto, w oknie od razu pojawiła się twarz Julie która po chwili zniknęła. Wyciągnęłam walizkę i poszłam w stronę drzwi. Otworzyła mi je nikt inny jak mały skarb który od razu się na mnie rzucił
- Vanessa! - krzyknęła, a ja zaczęłam się śmiać
- Też miło cię widzieć  -powiedziałam
- Julie, ile razy mam Ci powtarzać że masz nie otwierać drzwi do puki ja nie przyjdę!? - usłyszałam krzyk i po chwili kroki zbliżające się w naszą stronę. Chwilę później przede mną stał wysoki blondyn z przydługimi włosami i błękitnymi oczami.
- Y...Ja przyjechałam do ojca  - powiedziałam trochę zmieszana i nie zwracałam już uwagi że dziewczynka dalej jest do mnie przytulona.
- Przepraszam, do kogo? - zapytał widocznie rozbawiony
- Przepraszam, a co cie to?  - zapytałam takim tonem jak on
- Yy... A to mnie to że ja tutaj mieszkam - powiedział z ironią - A teraz powiedz do kogo? - zapytał ponownie
- Do ojca - powiedziałam i razem  z Julie minęłyśmy go w drzwiach. Wzięłam swoją walizkę i udałam się do swojego pokoju na piętrze. Poszukałam klucza w  torebce i otworzyłam moje małe królestwo . Zamknęłam za sobą drzwi i zaczęłam się rozpakowywać.
- Nessi!  -usłyszałam krzyk Julie
- Już idę skarbie! - krzyknęłam i resztę ciuchów zostawiłam sobie na potem. Wyszłam z pokoju zamykając go na klucz i zeszłam na dół skąd dobiegał głos. Weszłam do salonu i ujrzałam tego chłopaka co mi otworzył drzwi
- Vanessa - powiedziałam i wyciągnęłam w jego stronę rękę
- Matt -  uścisnął ją - Mam takie pytanie - powiedział niepewnie
- No?
- Ty tak na serio? - zapytał
- Ale co? - zapytałam nie wiedząc o co mu chodzi
- Z tym ojcem
- Nie  tak sobie powiedziałam - odparłam 
- Spoko, nie musisz być od razu wredna - powiedział
- Ty jej jeszcze nie znasz - zaśmiał się głos za mną
- Tato! - krzyknęłam i pobiegłam w jego stronę
- Co cię tu sprowadza? - zapytał ze śmiechem gdy już się od niego oderwałam
- Po pierwsze mama - powiedziałam i się skrzywiłam - powiem później, a po drugie za niedługo i tak bym przyjechała bo zawody, przygotowania, a mama nie pozwala mi jeździć - powiedziałam - Czyli masz mnie pół roku na głowie - uśmiechnęłam się
- A tam na głowie, czemu aż pół roku?  -zapytał
- Postanowiłam też wystartować moim drugim skarbem 
- To na podjeździe jest twoje? - zapytał nie dowierzając
- Tak się złożyło, że w zeszłym roku wygrałam niezłą sumkę, coś dorzuciłam i oto jest - uśmiechnęłam się
- No to nieźle - powiedział - Gratulacje - uścisnął mnie - A pro po poznałaś już Matta  - powiedział
- Tsaa... O mało by mnie nie wpuścił mruknęłam
- Oj tam - powiedział rozbawiony Matt
- Idę do siebie się rozpakować, a później pójdę się przejechać - powiedziałam
- A zapomniałbym, w piwnicy masz coś przygotowane, w końcu za 3 miesiące kończysz siedemnastkę - powiedział
- Dzięki, nie trzeba było
- Jeszcze nie dziękuj bo nie wiesz za co
- Oj tam, na pewno się spodoba
- W to nie wątpię - powiedział,a ja poszłam do siebie. Weszłam szybko pod prysznic, ubrałam się w mój kombinezon, zabrałam kask i zeszłam do piwnicy. To co tam zobaczyłam przerosło moje wszelkie oczekiwania. Zawiązany w wstążki stał nowy, czerwony ninja kawasaki Może to nie szczyt marzeń, bo są lepsze i to dużo, ale mi to w szczególności wystarczy
- Dziękuję - krzyknęłam i usłyszałam śmiech taty. Odwiązałam wstążki, i wsiadłam na niego. 


Hym... Nie wiem czy bd sie podobać, ale postanowiłam napisać takie opowiadanie, bo... bo tak mi sie podoba : P Mamnadzieję że wam również.
Jeśli wam się podoba to komentujcie :) 
Mam pisać dalej

Rozdział 26 + koniec ;(

-  Erik.. Proszę nie, ja nie chce - powiedziałam błagającym tonem - Ja nie potrafię - szepnęłam
- Kochanie,zrób to dla mnie - szepnął mi do ucha
- A nie możemy jutro? - zapytałam i spojrzałam z nadzieją w jego oczy
- Dobrze, trzymam cię za słowo - westchnął, a na mojej twarzy zagościł uśmiech, delikatny bo delikatny, ale jednak uśmiech- Idę się położyć - powiedziałam i udałam się do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i zasnęłam


                         Epilog

3 lata później
Po utraceniu dziecka, długo nie mogłam się pozbierać. Przez ponad rok wraz z Erikiem chodziłam na terapię, która dużo mi dała. Ukończyłam szkołę. 1,5 roku temu Erik poprosił mnie o rękę, było to 23 lipca, gdy byliśmy na wakacjach w Paryżu, oczywiści się zgodziłam. Kocham go całym sercem i nie wyobrażam sobie żeby ktoś miałby go kiedyś zastąpić.
Za 2 miesiące spodziewamy się Mariki i Matt'a. Już nie mogę się doczekać, czuję że będę najszczęśliwszą mamą pod słońcem.


Wiem że zawiodłam ale jak przeczytałam ostatnie 2 rozdziały jakieś smutne mi się wydawały i zakończyłam to... Mimo że koniec też nie najlepszy;( 

Mam nadzieję że z chęcią przeczytacie pierwszy roz. nowego opowiadania które pojawi się już dzisiaj :D

hej

Hej-ka!
Od iedy dodałam posta o konkursie przyszły do mnie 2 maile. Nie powiem... Zdziwiłam się,bo nie były one z rozdziałami, a raczej z prośbami... Te osoby które to napisały na pewno czytają tego posta więc nie bd wymieniać, ale głównie chodziło o to bym ja dokończyła chociaż to opowiadanie sama. 
Tak więc moja decyzja jest taka że je dokończę a później bd się zastanawiać co dalej. Przepraszam wszystkich co chcieli brać udział, ale konkurs został odwołany, może kiedys jeszcze zrobię jakiś jednak na razie... Przepraszam, te osoby dały mi dużo do myślenia i nie tylko one... Bo Truskawka napisała swoje zdanie w komentarzu za co jestem jej ogromnie wdzięczna że się odważyła.

Ps... postaram się dzisiaj późnym wieczorem dodać rozdział :)

wtorek, 27 sierpnia 2013

Konkurs

                                                 Konkurs
Tak więc postanowiłam zrobić jednak ten konkurs, mam nadzieję że ktoś jest chętny. 
No więc chodzi o to żeby napisać rozdział 26 opowiadania C.E.D i wysłać na ten e-mail    uwielbiamlove@gmail.com . Konkurs rozstrzygnę w wtorek  3 września i dopiero wtedy pojawi się kolejny rozdział przykro mi :) Osoba która wygra zostanie przeze mnie powiadomiona mailem :) i to jej rozdział pojawi się na blogu i dostanie ona również propozycję współpracy ze mną :) 
Mam nadzieję że znajdą się osoby które wezmą udział :) Pozdrawiam / Zakręcona *.^  

Wszelkie pytania zadajcie w komentarzach xd

niedziela, 25 sierpnia 2013

PYTANKO :D

Ja mam bardzo ważne pytanie...
Chciałby ktoś nawiązać ze mną współpracę??? Jeśli ktoś jest chętny to piszcie w komentarzu, a jeśli znajdą się takie osoby to ja napiszę co trzeba zrobić :D/ Zakręcona *.^

Rozdział 25

- Mieliśmy powiedzieć dzisiaj, mieliśmy zrobić dla państwa i moich rodziców kolację i to oznajmić - powiedziałem przez płacz...



*** Z perspektywy Cami 2 dni później ***

- Masz wszystko? - zapytał Daniel, gdy mieliśmy już wychodzić z sali. Pokiwałam tylko głową i udałam się po wypis. Od kąt się dowiedziałam nie odezwałam się do nikogo ani słowem. Erik próbował ze mną rozmawiać jednak na marne. Widziałam że jest mu ciężko... Jedna ja nie potrafiłam, nie radziłam sobie. Po prostu zamknęłam się w sobie. 
Gdy tylko dostałam wypis udałam się z Erikiem i Danielem do samochodu. Przez całą drogę byłam wtulona w mojego chłopaka, który był widocznie tym faktem zdziwiony, jednak starał się to ukryć. 
Samochód stanął pod moim domem i gdy tylko weszliśmy do środka moi rodzice mnie wyściskali, chwilę później wydostałam się z ich uścisków i udałam się do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i łzy same poleciały z moich oczu.
- Kochanie, chodź coś zjeść - usłyszałam nad sobą głos Erika. Usiadłam i się w niego wtuliłam
- Nie chcę - szepnęłam. Pierwszy raz odkąd się dowiedziałam się do kogokolwiek odezwałam
- Ale musisz coś zjeść - powiedział z troską - Cami, wiem że jest ci ciężko bo mi też, ale musimy sobie jakoś poradzić - powiedział i pocałował mnie w głowę.
- Ja nie potrafię Erik - wychlipałam w jego koszulkę, a on mnie przytulił mocniej.
- Cami... Jeśli mnie kochasz to zjedź chociaż jedną kromkę  - powiedział... wiedziałam że dużo go to kosztowało i że bardzo mnie kocha bo nigdy by nie posunął się do szantażowania mnie w ten sposób.
- Jedną kromkę - szepnęłam, spojrzałam na jego twarz na której gościł ogromny uśmiech. Wstałam z łóżka, a od razu za mną Erik i zeszliśmy na dół do kuchni, gdzie usiadłam przy stole i zaczęłam jeść. Trwało to chyba z 20 minut bo nie umiałam nic przełknąć.
- Kocham Cię - powiedział Erik, gdy wzięłam ostatni kęs do buzi.
- Ja ciebie też - szepnęłam i zaczęłam się zbierać w stronę swojego pokoju, jednak znowu zatrzymał mnie Erik
- Teraz idziemy na spacer - powiedział i pociągnął mnie w stronę drzwi
-  Erik.. Proszę nie, ja nie chce - powiedziałam błagającym tonem - Ja nie potrafię - szepnęłam



Wiem że rozdział nijaki, smutny ale na razie nie dam rady nic więcej... Sama czuję sie tak jak wygląda ten rozdział i na prawdę przepraszam i nwm kiedy bd kolejny... Niby mam wenę, ale nie mam chęci teraz na nic... Wszystko zaczęło mi się znowu walić... Jak tylko poprawi mi się humor to obiecuję że bd długi rozdzia i postaram się by był lepszy...