Hejka! Postanowiłam zacząć coś zupełnie nowego :) Jakie to bd? Sami ocenicie :D Mam nadzieję że wena będzie mi dopisywać do końca i to opowiadanie uda mi się dokończyć!
Od czwartku mam wolne więc postaram się dodawać 2 posty dziennie, jeśli tylko znajdę troszeczkę czasu siadam i pisze!
Moje marzenie z dzieciństwa właśnie się spełnia. Jesteśmy na etapie przeprowadzki z małego mieszkanka w prawie centrum miasta, do dużego domu na obrzeżach. Będąc małą dziewczynką zawsze marzyła by mieć wielki dom z ogrodem, gdzie będę mogła się bawić, opalać i mieć swój domek na drzewie. W prawdzie wyrosłam już z domku i paru innych rzeczy, ale marzenia o przeprowadzce gdzieś w głębi mnie zawsze były. W naszym domu od kąt pamiętam nie było jakiś większych kłótni, nawet jak byliśmy starsi rodzice starali się jak tylko mogli by tylko nie przeprowadzać przy nas kłótni. Właśnie NAS. To znaczy przy mnie i moim starszym o dwa lata bracie Dawidzie. Jak to w każdej rodzinie były sprzeczki, ale zawsze można było coś wymyślić by było dobrze. Moja mama Marlena była była szefową sieci butików w całym kraju, zaś mój tata to lekarz. Moja mama mimo że musi często wyjeżdżać stara się nam to wynagradzać, nie w sposób jak teraz większość z was pomyśli drogimi ciuszkami, czy innymi bzdetami, ale poświęca nam swój czas. Mimo że ja mam 17 lat,mój brat 19 to często właśnie tego potrzebujemy. Od małego byliśmy tego nauczeniu i tak po prostu chyba zostało. Z każdym najmniejszym problemem mogliśmy iść do rodziców i porozmawiać, bardzo rzadko zdarzało się że powiedzieli nam "Nie mam czasu".
Tak jak już wcześniej wspomniałam mam starszego brata, Dawida. Zawsze się zastanawiałam jak to jest mieć siostrę, ale mimo wszystko nie zamieniłabym go na nią nawet jeśli miałabym kiedyś taką możliwość. Jest dwa lata starszy a mimo wszystko i tak się z nim świetnie dogaduję.
Dawid jest wysokim, o sportowej sylwetce brunetem. Ma błękitne oczy, których w dzieciństwie zawsze mu zazdrościłam. Często swój wolny czas spędza na siłowni, bo jak on twierdzi lepiej teraz poćwiczyć niż w przyszłości narzekać na brak kondycji i wgl...
A ja? Ja nazywam się Paulina, mam 17 lat jak już wcześniej wspominałam. Mam długie, lekko kręcone brąz włosy, brązowe oczy... Nie jestem za wysoka moim zdaniem 1,68 to taki w miarę zadowalający wzrost, nie jestem za gruba, ale za chuda też nie. Inaczej mówiąc jestem przeciętna.
Haha co ja mówie 15 części :P Mam ledwo 3 napisane ale co tam :D Wprowadzenie może być przecież dodanie nie? :D
Podoba wam się? :D
niedziela, 13 kwietnia 2014
Powrót?
Hejka!
Jak sam tytuł posta wskazuje planuje powrócić z pisaniem :) Sama jeszcze nie wiem czy dam rade dokończyć to opowiadanie, choć będę się starała to zrobić :) Ale jedno jest pewne. Nie bd publikować nowego dopóki w moim zeszyciku nie pojawi się magiczna 15 XD
Jeśli wszystko pójdzie tak jak mam zaplanowane to nowa część pojawi się jeszcze sobotą :)
Teraz ważne pytanie :D
Czeka ktoś!? <3
Jak sam tytuł posta wskazuje planuje powrócić z pisaniem :) Sama jeszcze nie wiem czy dam rade dokończyć to opowiadanie, choć będę się starała to zrobić :) Ale jedno jest pewne. Nie bd publikować nowego dopóki w moim zeszyciku nie pojawi się magiczna 15 XD
Jeśli wszystko pójdzie tak jak mam zaplanowane to nowa część pojawi się jeszcze sobotą :)
Teraz ważne pytanie :D
Czeka ktoś!? <3
poniedziałek, 27 stycznia 2014
Rozdział 8
- J...ja....- szepnęłam i znowu się rozpłakałam
- Nie zostawiaj mnie - szepnął i przytulił mnie
- Nie zostawię - szepnęłam i wtuliłam się w niego.
1 września
- Michalina jak się spóźnisz na rozpoczęcie to własnymi rękami Cię uduszę! - krzyknął ojciec. Pomalowała szybko usta błyszczykiem, spojrzałam ostatni raz w lustro i zbiegłam na dół
- Spoko już lecę - krzyknęłam i trzaskając drzwiami wybiegłam z domu. Szybkim krokiem ruszyłam w stronę szkoły.
- Miśka! - usłyszałam za sobą krzyk, odwróciłam się w tamtą stronę i zobaczyłam biegnącego w moją stronę Aleksa.
- Hej - powiedziałam z uśmiechem i przytuliłam go na powitanie
- Hej, chodź bo się spóźnimy później pogadamy- powiedział i pociągnął mnie w stronę wejścia do szkoły. Weszliśmy na salę gimnastyczną i usiedliśmy gdzieś z boku, by za bardzo nas nie było widać.
Na początku kilkoro uczniów z naszej szkoły powiedziało kilka słów na powitanie ble ble ble i wstąpiła pani dyrektor
- To się zacznie - szepnął mi do ucha Aleks, a ja zachichotałam cicho. Rzeczywiście się zaczęło, nie spodziewałam się tego, że można mówić z takim znudzeniem...
2 godziny później
- Wyszłam z klasy przytulona do Aleksa, ponieważ ledwo co wyszłam a apelu to bym się wywróciła i on stwierdził że mnie odprowadzi. Wyszliśmy przez główne drzwi i szliśmy przed siebie śmiejąc się z żartów wypowiedzianych przez Aleksa
- Teraz to już nawet swojego chłopaka nie poznajesz? - usłyszałam za sobą głos Seweryna i momentalnie przystanęłam w miejscu. Odwróciłam się i spojrzałam w jego oczy, gdzie widać było tylko złość
- Cześć - powiedziałam, wyswobodziłam się z ramion przyjaciela i ruszyłam w stronę mojego chłopaka. Wspięłam się na palce by go pocałować jednak on się odsunął- O co ci chodzi? -zapytałam i jakbym miała ręce podniesione pewnie opadły by mi na dół.
- O co mi chodzi? - zapytał i jego wzrok od razu powędrował w stronę Aleksa
- Idziesz obściskujesz się z pierwszym lepszym chłoptasiem i się pytasz o co mi chodzi? - zapytał z sarkazmem w głosie
- Po pierwsze nie pierwszym lepszym, a po drugie... - nie dał mi do kończyć
- A po drugie? No mów
- Nie przerywaj mi do cholery jak mówię - warknęłam na niego odrobinę za głośno, bo kilka osób odwróciło się w naszą stronę- On nie jest pierwszy lepszy, znam go od prawie 5 lat i jedt moim przyjacielem - powiedziałam
- A no tak.. Przepraszam - ukłonił się przed Aleksem - To może ja was już zostawię samych - powiedział - Idź sobie z swoim przyjacielem - warknął
- A żebyś kurwa wiedział że tak zrobię - szepnęłam i odwracając się od niego chwyciłam Aleksa za ramię i ruszyliśmy przed siebie zostawiając go stojącego na środku parkingu
- Miśka... - chciał coś powiedzieć jednak ja podniosłam rękę w geście że ma się nie odzywać. Szliśmy w ciszy aż doszliśmy do mojego domu, pożegnałam sie z Aleksem i udałam się do środka.
- Jestem! - krzyknęłam gdy tylko przekroczyłam próg domu, jednak zastałam ciszę...
- Rozebrałam się i udałam się w stronę kuchni. Podeszłam do lodówki i zdjęłam kartkę która tam wisiała
" Pojechaliśmy na trzy dni do babci :) Pieniądze są tam gdzie zawsze, zrób zakupy:)
Będziemy pod wieczór bo w drodze powrotnej wstąpimy do państwa Kowalskich :)
Mama ;* "
Po prostu pięknie - pomyślałam i zajrzałam do lodówki. Wyjęłam z niej sok pomarańczowy i sie napiłam. Poszłam na górę przebrałam się w jakieś dresy, związałam włosy w koka i gdy skończyłam usłyszałam dzwonek mojego telefonu.
" Kochanie, przepraszam. Ja.. nie wiem co we mnie wstąpiło.
Możemy się spotkać? Seweryn xoxo "
Zablokowałam z powrotem telefon nic mu nie odpisując. Mam go dość, od kąt wróciliśmy stał sie oschły, wręcz nie do wytrzymania. Z humorkami u niego gorzej niż u kobiety w ciąży.
Zeszłam na dół,położyłam się na kanapie i ledwo co włączyłam telewizor rozległ sie dzwonek do drzwi. Podniosłam się i powoli ruszyłam w stronę drzwi. Już miałam je otwierać, gdy natchnęło mnie sprawdzić kto to. Spojrzałam i ujrzałam twarz Seweryna, po cichu wycofałam sie z pod drzwi i udałam się z powrotem do salonu. Położyłam się w wcześniejszej pozycji i ignorowałam ciągłe dzwonienie, pukanie i wołanie.
Hmm.. I jak? Podoba wam się?
Dobra ja padam... Mam dość dzisiejszego dnia a co dopiero jutrzejszego który się nawet nie zaczął?
Pobudka? 7:10 Koszmarrr...
Niby ferie a co ja z nich mam?
- Nie zostawiaj mnie - szepnął i przytulił mnie
- Nie zostawię - szepnęłam i wtuliłam się w niego.
1 września
- Michalina jak się spóźnisz na rozpoczęcie to własnymi rękami Cię uduszę! - krzyknął ojciec. Pomalowała szybko usta błyszczykiem, spojrzałam ostatni raz w lustro i zbiegłam na dół
- Spoko już lecę - krzyknęłam i trzaskając drzwiami wybiegłam z domu. Szybkim krokiem ruszyłam w stronę szkoły.
- Miśka! - usłyszałam za sobą krzyk, odwróciłam się w tamtą stronę i zobaczyłam biegnącego w moją stronę Aleksa.
- Hej - powiedziałam z uśmiechem i przytuliłam go na powitanie
- Hej, chodź bo się spóźnimy później pogadamy- powiedział i pociągnął mnie w stronę wejścia do szkoły. Weszliśmy na salę gimnastyczną i usiedliśmy gdzieś z boku, by za bardzo nas nie było widać.
Na początku kilkoro uczniów z naszej szkoły powiedziało kilka słów na powitanie ble ble ble i wstąpiła pani dyrektor
- To się zacznie - szepnął mi do ucha Aleks, a ja zachichotałam cicho. Rzeczywiście się zaczęło, nie spodziewałam się tego, że można mówić z takim znudzeniem...
2 godziny później
- Wyszłam z klasy przytulona do Aleksa, ponieważ ledwo co wyszłam a apelu to bym się wywróciła i on stwierdził że mnie odprowadzi. Wyszliśmy przez główne drzwi i szliśmy przed siebie śmiejąc się z żartów wypowiedzianych przez Aleksa
- Teraz to już nawet swojego chłopaka nie poznajesz? - usłyszałam za sobą głos Seweryna i momentalnie przystanęłam w miejscu. Odwróciłam się i spojrzałam w jego oczy, gdzie widać było tylko złość
- Cześć - powiedziałam, wyswobodziłam się z ramion przyjaciela i ruszyłam w stronę mojego chłopaka. Wspięłam się na palce by go pocałować jednak on się odsunął- O co ci chodzi? -zapytałam i jakbym miała ręce podniesione pewnie opadły by mi na dół.
- O co mi chodzi? - zapytał i jego wzrok od razu powędrował w stronę Aleksa
- Idziesz obściskujesz się z pierwszym lepszym chłoptasiem i się pytasz o co mi chodzi? - zapytał z sarkazmem w głosie
- Po pierwsze nie pierwszym lepszym, a po drugie... - nie dał mi do kończyć
- A po drugie? No mów
- Nie przerywaj mi do cholery jak mówię - warknęłam na niego odrobinę za głośno, bo kilka osób odwróciło się w naszą stronę- On nie jest pierwszy lepszy, znam go od prawie 5 lat i jedt moim przyjacielem - powiedziałam
- A no tak.. Przepraszam - ukłonił się przed Aleksem - To może ja was już zostawię samych - powiedział - Idź sobie z swoim przyjacielem - warknął
- A żebyś kurwa wiedział że tak zrobię - szepnęłam i odwracając się od niego chwyciłam Aleksa za ramię i ruszyliśmy przed siebie zostawiając go stojącego na środku parkingu
- Miśka... - chciał coś powiedzieć jednak ja podniosłam rękę w geście że ma się nie odzywać. Szliśmy w ciszy aż doszliśmy do mojego domu, pożegnałam sie z Aleksem i udałam się do środka.
- Jestem! - krzyknęłam gdy tylko przekroczyłam próg domu, jednak zastałam ciszę...
- Rozebrałam się i udałam się w stronę kuchni. Podeszłam do lodówki i zdjęłam kartkę która tam wisiała
" Pojechaliśmy na trzy dni do babci :) Pieniądze są tam gdzie zawsze, zrób zakupy:)
Będziemy pod wieczór bo w drodze powrotnej wstąpimy do państwa Kowalskich :)
Mama ;* "
Po prostu pięknie - pomyślałam i zajrzałam do lodówki. Wyjęłam z niej sok pomarańczowy i sie napiłam. Poszłam na górę przebrałam się w jakieś dresy, związałam włosy w koka i gdy skończyłam usłyszałam dzwonek mojego telefonu.
" Kochanie, przepraszam. Ja.. nie wiem co we mnie wstąpiło.
Możemy się spotkać? Seweryn xoxo "
Zablokowałam z powrotem telefon nic mu nie odpisując. Mam go dość, od kąt wróciliśmy stał sie oschły, wręcz nie do wytrzymania. Z humorkami u niego gorzej niż u kobiety w ciąży.
Zeszłam na dół,położyłam się na kanapie i ledwo co włączyłam telewizor rozległ sie dzwonek do drzwi. Podniosłam się i powoli ruszyłam w stronę drzwi. Już miałam je otwierać, gdy natchnęło mnie sprawdzić kto to. Spojrzałam i ujrzałam twarz Seweryna, po cichu wycofałam sie z pod drzwi i udałam się z powrotem do salonu. Położyłam się w wcześniejszej pozycji i ignorowałam ciągłe dzwonienie, pukanie i wołanie.
Hmm.. I jak? Podoba wam się?
Dobra ja padam... Mam dość dzisiejszego dnia a co dopiero jutrzejszego który się nawet nie zaczął?
Pobudka? 7:10 Koszmarrr...
Niby ferie a co ja z nich mam?
Witajcie :D
Mam nowe postanowienie, którym jest napisanie jak najwięcej rozdziałów w ten mój ostatni tydzień ferii :) Mam nadzieję że mi się to uda!
A drugie co wam chce... o co was chcę poprosić to...
Niektórzy wiedzą, niektórzy nie... 25.05 to jeden z ważniejszych dla mnie dni w roku, domyślacie się co?
Mhm.. moje urodziny :)
Moim małym marzeniem, {czy to się uda czy nie to zależy od was, (ale ode mnie także)}! jest dobicie do 30 tysięcy wyświetleń, wiem że łatwo nie będzie ale wierzę w Was!
Wiem że ilość wejść nie zależy tylko i wyłącznie od was, bo przecież jak nie będzie postów to po co wchodzić nie? Więc ja biorę się pełną parą do roboty i zaczynamy!
+ dodam na górze strony zakładkę Czytelnicy :)
Tak w komentarzach wystarczy że podacie swoje imię, a dla mnie bd to znak że ktoś czyta, komuś zależy :)
A drugie co wam chce... o co was chcę poprosić to...
Niektórzy wiedzą, niektórzy nie... 25.05 to jeden z ważniejszych dla mnie dni w roku, domyślacie się co?
Mhm.. moje urodziny :)
Moim małym marzeniem, {czy to się uda czy nie to zależy od was, (ale ode mnie także)}! jest dobicie do 30 tysięcy wyświetleń, wiem że łatwo nie będzie ale wierzę w Was!
Wiem że ilość wejść nie zależy tylko i wyłącznie od was, bo przecież jak nie będzie postów to po co wchodzić nie? Więc ja biorę się pełną parą do roboty i zaczynamy!
+ dodam na górze strony zakładkę Czytelnicy :)
Tak w komentarzach wystarczy że podacie swoje imię, a dla mnie bd to znak że ktoś czyta, komuś zależy :)
Dziękuję za przeczytanie :*
Lovciak *.^
Rozdział 7 2/2
- Przepraszam.... - mruknęłam i musnęłam ustami jego policzek.
- Tylko tyle? - zapytał i uniósł jedną brew do góry
- Ehem - pokiwałam głową. Wstałam i udałam się w stronę szafy. Za oknem świeciło słońce więc postanowiłam ubrać to, więc udałam się do łazienki i zaczęłam się przebierać. Zrobiłam delikatny makijaż, związałam włosy w koka i spojrzałam w lustro. Przez moją głowę zaczęło przebiegać tysiące myśli, wspomnień, a ja nie potrafiłam sobie z nimi poradzić. Usiadłam pod ścianą na przeciwko umywalki i ukryłam twarz w dłoniach.
Wspomnienie...
- Na zawsze - powiedział i przytulił mnie do siebie i po chwili poczułam jak coś zawisa na mojej na mojej ręce . Odsunęłam się od niego delikatnie i wzięłam do ręki małe serduszko,które przed chwilą zawiesił mi Seweryn. Odwróciłam ją i zobaczyłam że ozdobnymi literami wygrawerowane jest Seweryn - Spójrz - szepnął i pokazał mi swoją rękę, chwyciłam ją i zobaczyłam na niej swoje imię. Na mojej twarzy zagościł ogromny uśmiech. Przytuliłam się do niego po raz kolejny, jest najlepszym przyjacielem jakiego można sobie wymarzyć...
- Dziękuję - szepnęłam i z moich oczu popłynęła samotna łza
- Ej.. Mała nie płacz- powiedział i otarł kciukiem moją łzę. - Bo ja też będę - powiedział, a ja zaśmiałam się na jego słowa.
- Kocham Cię - szepnęłam i znowu znalazłam się w jego ramionach, zawsze mówiliśmy to do siebie w sensie jako brat - siostra, jednak dla mnie ma to już zupełnie inne znaczenie.
-Ja Ciebie też- szepnął...
Koniec xoxo
Po moich policzkach popłynęły łzy, tak bardzo chciałabym wrócić do tamtych czasów gdy nie było tyle zmartwień, wszystkiego...
- Mała... -usłyszałam szept wypowiedzianego słowa i po chwili znalazłam się w czyiś ramionach, a właściwie nie czyiś tylko Seweryna - Nie płacz - przytulił mnie mocniej do siebie, a po chwili odsunął sie delikatnie i otarł moje łzy
- Ja tak nie mogę- szepnęłam - Ja muszę wrócić do domu - powiedziałam nagle i z moich oczu wydostały się kolejne łzy
- Ale jak? Co ty mówisz? Stało się coś? -zapytał przerażony
- Nie... Tak... Nie - szepnęłam- Po prostu muszę wrócić - wstałam z podłogi, wyjęłam walizkę z szafy i zaczęłam do niej na ślepo wrzucać ubrania
- Michalina! - krzyknął a ja spojrzałam w jego stronę - Dlaczego? - szepnął a jego oczy zapełniły sie łzami
- Ja muszę... - szepnęłam i kontynuowałam wrzucanie ubrań do walizki
- Nie - powiedział i zaczął wszystko wrzucać z powrotem do szafy - Jak mi powiesz dla czego to pojedziesz - powiedział, ale to nic nie dało ciągle wrzucałam ubrania, a on je wyciągał - Czy możesz to do cholery jasnej zostawić i ze mną porozmawiać!? - krzyknął tak że pewnie usłyszeli nas ci co siedzą na dole, ale jakoś się tym nie przejęłam
- Co chcesz wiedzieć? - zapytałam spokojnie i usiadłam na łóżku.
- Dlaczego tak nagle zdecydowałaś się wyjechać
- Muszę - szepnęłam
- Pozwól mi jechać z tobą - szepnął, a ja spojrzałam na niego z przerażeniem
- Nie - powiedziałam i wróciłam do pakowania
- Nie pozwolę, nie teraz, nie dzisiaj, nie jutro - szepnął - Nigdy! - krzyknął a z jego oczu popłynęły łzy - Wiem że popełniłem mnóstwo błędów! Wiem że Cię zostawiłem bez pożegnania. Wiem że jestem idiotą! Ale pozwól mi to naprawić - szepnął i padł na kolana zaraz obok mnie - Pozwól mi naprawić - szepnął i musnął swoimi ustami moje.
- J...ja....- szepnęłam i znowu się rozpłakałam
- Nie zostawiaj mnie - szepnął i przytulił mnie
- Nie zostawię - szepnęłam i wtuliłam się w niego.
Ehh... Nie no nie moge.. część krótka...niestety, ale postaram się rozdział 8 zrobic dłuższy :D
Niby mam ferie, a ten czas leci tak szybko że na nic nie mam czasu...
Kiedy macie ferie? :D Mi został ostatni tydzień :'(
- Tylko tyle? - zapytał i uniósł jedną brew do góry
- Ehem - pokiwałam głową. Wstałam i udałam się w stronę szafy. Za oknem świeciło słońce więc postanowiłam ubrać to, więc udałam się do łazienki i zaczęłam się przebierać. Zrobiłam delikatny makijaż, związałam włosy w koka i spojrzałam w lustro. Przez moją głowę zaczęło przebiegać tysiące myśli, wspomnień, a ja nie potrafiłam sobie z nimi poradzić. Usiadłam pod ścianą na przeciwko umywalki i ukryłam twarz w dłoniach.
Wspomnienie...
- Na zawsze - powiedział i przytulił mnie do siebie i po chwili poczułam jak coś zawisa na mojej na mojej ręce . Odsunęłam się od niego delikatnie i wzięłam do ręki małe serduszko,które przed chwilą zawiesił mi Seweryn. Odwróciłam ją i zobaczyłam że ozdobnymi literami wygrawerowane jest Seweryn - Spójrz - szepnął i pokazał mi swoją rękę, chwyciłam ją i zobaczyłam na niej swoje imię. Na mojej twarzy zagościł ogromny uśmiech. Przytuliłam się do niego po raz kolejny, jest najlepszym przyjacielem jakiego można sobie wymarzyć...
- Dziękuję - szepnęłam i z moich oczu popłynęła samotna łza
- Ej.. Mała nie płacz- powiedział i otarł kciukiem moją łzę. - Bo ja też będę - powiedział, a ja zaśmiałam się na jego słowa.
- Kocham Cię - szepnęłam i znowu znalazłam się w jego ramionach, zawsze mówiliśmy to do siebie w sensie jako brat - siostra, jednak dla mnie ma to już zupełnie inne znaczenie.
-Ja Ciebie też- szepnął...
Koniec xoxo
Po moich policzkach popłynęły łzy, tak bardzo chciałabym wrócić do tamtych czasów gdy nie było tyle zmartwień, wszystkiego...
- Mała... -usłyszałam szept wypowiedzianego słowa i po chwili znalazłam się w czyiś ramionach, a właściwie nie czyiś tylko Seweryna - Nie płacz - przytulił mnie mocniej do siebie, a po chwili odsunął sie delikatnie i otarł moje łzy
- Ja tak nie mogę- szepnęłam - Ja muszę wrócić do domu - powiedziałam nagle i z moich oczu wydostały się kolejne łzy
- Ale jak? Co ty mówisz? Stało się coś? -zapytał przerażony
- Nie... Tak... Nie - szepnęłam- Po prostu muszę wrócić - wstałam z podłogi, wyjęłam walizkę z szafy i zaczęłam do niej na ślepo wrzucać ubrania
- Michalina! - krzyknął a ja spojrzałam w jego stronę - Dlaczego? - szepnął a jego oczy zapełniły sie łzami
- Ja muszę... - szepnęłam i kontynuowałam wrzucanie ubrań do walizki
- Nie - powiedział i zaczął wszystko wrzucać z powrotem do szafy - Jak mi powiesz dla czego to pojedziesz - powiedział, ale to nic nie dało ciągle wrzucałam ubrania, a on je wyciągał - Czy możesz to do cholery jasnej zostawić i ze mną porozmawiać!? - krzyknął tak że pewnie usłyszeli nas ci co siedzą na dole, ale jakoś się tym nie przejęłam
- Co chcesz wiedzieć? - zapytałam spokojnie i usiadłam na łóżku.
- Dlaczego tak nagle zdecydowałaś się wyjechać
- Muszę - szepnęłam
- Pozwól mi jechać z tobą - szepnął, a ja spojrzałam na niego z przerażeniem
- Nie - powiedziałam i wróciłam do pakowania
- Nie pozwolę, nie teraz, nie dzisiaj, nie jutro - szepnął - Nigdy! - krzyknął a z jego oczu popłynęły łzy - Wiem że popełniłem mnóstwo błędów! Wiem że Cię zostawiłem bez pożegnania. Wiem że jestem idiotą! Ale pozwól mi to naprawić - szepnął i padł na kolana zaraz obok mnie - Pozwól mi naprawić - szepnął i musnął swoimi ustami moje.
- J...ja....- szepnęłam i znowu się rozpłakałam
- Nie zostawiaj mnie - szepnął i przytulił mnie
- Nie zostawię - szepnęłam i wtuliłam się w niego.
Ehh... Nie no nie moge.. część krótka...niestety, ale postaram się rozdział 8 zrobic dłuższy :D
Niby mam ferie, a ten czas leci tak szybko że na nic nie mam czasu...
Kiedy macie ferie? :D Mi został ostatni tydzień :'(
Hahah złota zasada :D
Czytasz=Komentujesz
sobota, 25 stycznia 2014
Siema!
Tak, tak wiem...
To nie kolejna część rozdziału, ale obiecuje że wkrótce się pojawi!
A teraz was serdecznie zapraszam na bloga moich koleżanek!
W prawdzie dopiero zaczynają, ale dzisiaj wieczorem ma się pojawić Prolog, czy bd się okaże :)
Początek przeczytałam i powiem że zaczyna się świetnie, ale to się dopiero okaże!
Dobra nie przedłużajmy :) Tutaj macie link ;)
środa, 22 stycznia 2014
Rozdział 7 1/2
- Idiota! - oderwałam się od jego ust
- Nie odezwałaś się - powiedział, a na jego twarzy gościł szeroki uśmiech
- To teraz nie bd sie wcale odzywać... - powiedziałam, wściekła wyszłam z pod prysznica zaczęłam się wycierać
- Michalina... - chciał coś powiedzieć ale ja bez słowa opuściłam łazienkę. Niech się trochę pomęczy, jeśli myśli że może robić co mu się żywnie podoba t jest w błędzie.
Poszłam do pokoju przebrałam się w suche ciuchy i zeszłam na dół do salonu gdzie siedział już ten idiota.
- Ej! - ciszę która panowała w salonie przerwał Ksawery - Idziemy do klubu! - powiedział to z wielkim entuzjazmem, jednak wszyscy zaczęli ten pomysł krytykować. - No weźcie - powiedział smutno, a ja głośno westchnęłam
- Ale jak przestanie padać - powiedziałam i spojrzałam za okno gdzie wcale nie zapowiadało się że ma być lepsza pogoda, tylko jakby zaraz miała rozpętać się burza i po jakimś czasie moje przypuszczenia okazały się trafne
- Ksawery! - krzyknęłam przerażona kuląc się na kanapie
- Co jest? - zapytał zbiegając na dół o mało nie zabijając się o własne nogi
- Bo-je się- wydukałam i schowałam twarz między kolana
- Ehh... Chodź tutaj - powiedział gdy usiadł na kanapie a ja natychmiast usiadłam najbliżej niego
- Dziękuję - mruknęłam
- O co się pokłóciliście? - zapytał po jakimś czasie
- Nic ważnego - próbowałam go zbyć, jednak mi się nie udało
- Jak nic takiego!? Od kąt przyszłaś do salonu nie odzywacie się do siebie, a Seweryn wygląda co najmniej dziwnie - skrzywił sie na swoje słowa
- Dzięki stary - usłyszeliśmy za sobą słowa i nasze głowy od razu powędrowały w tamtą stronę - Możemy pogadać? - zwrócił się tym pytaniem do mnie i zanim zdążyłam odpowiedzieć Ksawery się podniósł i wyszedł z pokoju po drodze klepiąc Seweryna po ramieniu. - Dalej jesteś zła? - zapytał to takim głosem że choćbym nie wiem co musiała zrobić by na moich ustach nie pojawił się uśmiech
- Taka odpowiedź ci wystarczy? - zapytałam i lekko musnęłam jego usta. Poczułam jak się uśmiecha i pogłębia pocałunek.
- Nawet nie wiesz jaka jesteś dla mnie ważna- szepnął i przytulił mnie do siebie.
- Wiem, bo ty też jesteś dla mnie ważny - powiedziałam i mocniej się wtuliłam w jego ramiona.
Po chwili podskoczyłam jak oparzona gdy usłyszałam kolejny grzmot i po chwili cichy chichot
- Dalej boisz się burzy - stwierdził z uśmiechem na ustach
- Dalej - szepnęłam i zasnęłam w jego ramionach.
Obróciłam się na drugi bok i usłyszałam głośny huk, a po chwili jęki
- Przepraszam, boziu... - podniosłam się na łokieć i zobaczyłam leżącego z grymasem na twarzy Seweryna - Nic cie nie jest?
- Oprócz tego że mnie plecy bolą to jest w porządku - powiedział i usiadł z powrotem na łóżku
- Przepraszam.... - mruknęłam i musnęłam ustami jego policzek.
MAcie połowę rozdziału bo nwm czy zdążę dzisiaj wpisać 2 :) , a tak przynajmniej jest połowa ;)
- Nie odezwałaś się - powiedział, a na jego twarzy gościł szeroki uśmiech
- To teraz nie bd sie wcale odzywać... - powiedziałam, wściekła wyszłam z pod prysznica zaczęłam się wycierać
- Michalina... - chciał coś powiedzieć ale ja bez słowa opuściłam łazienkę. Niech się trochę pomęczy, jeśli myśli że może robić co mu się żywnie podoba t jest w błędzie.
Poszłam do pokoju przebrałam się w suche ciuchy i zeszłam na dół do salonu gdzie siedział już ten idiota.
- Ej! - ciszę która panowała w salonie przerwał Ksawery - Idziemy do klubu! - powiedział to z wielkim entuzjazmem, jednak wszyscy zaczęli ten pomysł krytykować. - No weźcie - powiedział smutno, a ja głośno westchnęłam
- Ale jak przestanie padać - powiedziałam i spojrzałam za okno gdzie wcale nie zapowiadało się że ma być lepsza pogoda, tylko jakby zaraz miała rozpętać się burza i po jakimś czasie moje przypuszczenia okazały się trafne
- Ksawery! - krzyknęłam przerażona kuląc się na kanapie
- Co jest? - zapytał zbiegając na dół o mało nie zabijając się o własne nogi
- Bo-je się- wydukałam i schowałam twarz między kolana
- Ehh... Chodź tutaj - powiedział gdy usiadł na kanapie a ja natychmiast usiadłam najbliżej niego
- Dziękuję - mruknęłam
- O co się pokłóciliście? - zapytał po jakimś czasie
- Nic ważnego - próbowałam go zbyć, jednak mi się nie udało
- Jak nic takiego!? Od kąt przyszłaś do salonu nie odzywacie się do siebie, a Seweryn wygląda co najmniej dziwnie - skrzywił sie na swoje słowa
- Dzięki stary - usłyszeliśmy za sobą słowa i nasze głowy od razu powędrowały w tamtą stronę - Możemy pogadać? - zwrócił się tym pytaniem do mnie i zanim zdążyłam odpowiedzieć Ksawery się podniósł i wyszedł z pokoju po drodze klepiąc Seweryna po ramieniu. - Dalej jesteś zła? - zapytał to takim głosem że choćbym nie wiem co musiała zrobić by na moich ustach nie pojawił się uśmiech
- Taka odpowiedź ci wystarczy? - zapytałam i lekko musnęłam jego usta. Poczułam jak się uśmiecha i pogłębia pocałunek.
- Nawet nie wiesz jaka jesteś dla mnie ważna- szepnął i przytulił mnie do siebie.
- Wiem, bo ty też jesteś dla mnie ważny - powiedziałam i mocniej się wtuliłam w jego ramiona.
Po chwili podskoczyłam jak oparzona gdy usłyszałam kolejny grzmot i po chwili cichy chichot
- Dalej boisz się burzy - stwierdził z uśmiechem na ustach
- Dalej - szepnęłam i zasnęłam w jego ramionach.
Obróciłam się na drugi bok i usłyszałam głośny huk, a po chwili jęki
- Przepraszam, boziu... - podniosłam się na łokieć i zobaczyłam leżącego z grymasem na twarzy Seweryna - Nic cie nie jest?
- Oprócz tego że mnie plecy bolą to jest w porządku - powiedział i usiadł z powrotem na łóżku
- Przepraszam.... - mruknęłam i musnęłam ustami jego policzek.
MAcie połowę rozdziału bo nwm czy zdążę dzisiaj wpisać 2 :) , a tak przynajmniej jest połowa ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)