sobota, 17 maja 2014

Rozdział 2 2/3

- Miło Cię znowu widzieć - odezwał się na co moje policzki spłonęły rumieńcem
- Ciebie również - odparłam i uśmiechnęłam się delikatnie

Lekcje minęły mi w w miarę szybko i teraz wolnym krokiem zmierzałam w stronę domu. 
- Paulina! - usłyaszałam krzyk za sobą i odwróciłam się w tamtą stronę. W moją stronę biegł Mateusz - Masz jakieś palny na wieczór? - zapytał prosto z mostu
- Yyy... Nie..-  odparłam niepewnie
- No to idziesz ze mną na imprezę do Artura - powiedział szczerząc się od ucha do ucha
- I myślisz że tak po prostu się zgodzę? - zapytałam przygryzając lekko dolną wargę
- No powiedźmy że to nie było pytanie, więc nie masz wyjścia - położył rękę na moim ramieniu i pociągnął mnie w geście że mamy iść - Artura znasz, będzie jeszcze kilku innych z naszej paczki, będzie tam tez Olka którą poznałaś dzisiaj - powiedział 
- Ta Olka!? - zatrzymałam się na chwilę patrząc na niego, nie dowierzając w to co powiedział - Prziecież ona się wydaje taka cicha
- Haha zobaczysz co się będzie działo na imprezie - mówił dalej się śmiejąc - A tak poza tym - zpoważniał na chwilę - Czemu zmieniłaś szkołę? - zapytał i po chwili dodał - Nie żeby coś, ale tutaj masz chyba o wiele za daleko 
- Eee... Właściwie to tu mam blisko - powiedziałam z uśmiechem - Przeprowadziłam się tam - wskazałam na dom znajdujący się prawie na końcu drogi po przeciwnej stronie
- Żartujesz!? - zawołał wesoło - No to jutro idziemy razem do szkoły - powiedział - A właściwie jedziemy, bo będę już miał auto 
- Nie za młody?
- Ehh...  tak jakby jestem starszy od ciebie o rok - powiedział - Dobra koniec tego. Przyjde po ciebie o 20. - przytulił mnie i do ucha szepnął bardzo cicho - Pa - po czym odszedł. Stałam jeszcze chwilę zdezorientowana po tym co się stało przed moim domem po czym postanowiłam w końcu wejść do środka
- Jestem! - krzyknęłam, ale niestety zastała mnie głucha cisza. Rzuciłam torbę pod ścianę, ściągnęłam buty i udałam się do kuchni. Wyciągnęłam lassagne, i wsadziłam ją do piekarnika. Wzięłam z półki szklankę i nalałam sobie soku pomarańczowego. Usiadłam przy stole i czekałam aż mój obiad będzie gotowy.
Usłyszałam charakterystyczny dzwięk tego że już czas żeby wyciągnąć mój obiad. Nałożyłam sobie i zaczęłam jeść.
                                                                          3 Godziny później
W co ja sie mam ubrać? To pytanie krązyło mi już od dobrej godziny, kiedy stanęłam przed szafą i próbowałam wybrać coś odpowiedniego na dzisiejszy wieczór. Jest już 18.03 a ja nadal w rozsypce.
- Paulina! - usłyszałamM krzyk mojej mamy
- Już idę - mruknęłam i zbiegłam na dół. 
- Przywiozłam ci trochę ubrań z nowej kolekcji, przejrzyj sobie - powiedziała na co od razu pobiegłam do przedpookoju gdzie stały dwie torby z ubraniami
- Mam kocham Cię! - krzyknęłam gdy wyciągnęłam sukienkę czarną, lekko błyszaczocą się sukienkę bez ramiączek. Szybko pobiegłam do góry zabierając ze sobą resztę ubrań. 
Ubrałam się w sukienkę i z niechęcią stwierdziłam że ledwo zakrywa mi tyłek
- Ale jak zabawa to zabawa - powiedziałam do siebie z uśmiechem przeglądając się w lustrze. Chwilę później zrobiłam makijaż, poprawiłam włosy i zbiegłam na dół.
- Mamo.. Mogę te czarne szpilki? - zapytałam robiąc w jej stronę słodkie oczka
- Idź weź  - westchnęła
- Dziękuję - przytuliłam ją i pobiegłam w stronę sypaili rodziców- Są w szafie!? - zapytałam 
- Tak! - krzyknęła. Otworzyłam szafę i wyciągnęłam z niej buty. Założyłam je na nogi i przejrzałam się jeszcze raz w lustrze
- Jest ok - powiedziałam i ruszyłam otworzyć drzwi do których ktoś się dobijał. 
- Wow! - powiedział  Mati gdy tylko mnie zobaczył, a po chwili się ze mną przywitał przytulając mnie lekko
- Mamo wychodzę! - powiedziałam i ruszyliśmy w stronę zaprakowanego auta - Nie będziesz pił?
- Ktoś musi cię bezpiecznie odstawić do domu...
Aaa tragedia -,- Przepraszam za opóźnienie :) Ale wczoraj jak tylko wróciłam do domu to położyłam się spac  Zresztą dzisiaj też mam na to ochatę, ale postaram się dodać jeszcze 1 część ;p  
Jak wam się podoba?

poniedziałek, 12 maja 2014

Rozdział 2 1/3

Przepraszam że dodaje rozdziały na części :/ Po części spowodowane jest to tym że jest mi łatwiej napisać coś krótszego ;/ a po części  też przez to że dodaję to opowiadanie również na photobloga i tam niestety jest ograniczeni :(

- Powodzenia! - krzyknął tata gdy wysiadałam z auta. Posłałam mu delikatny uśmiech, pomachałam na pożegnanie i udałam się w stronę wielkiego zielonego budynku który od dzisiaj miał być moją szkołą.  Idąc przez korytarz i szukając sekretariatu słyszałam różne uwagi na mój temat, niektóre milsze,niektóre mniej ale średnio mnie w tej chwili obchodziło. Popchnęłam drzwi z napisem sekretariat i weszłam do środka gdzie za biurkiem zastałam dwie rozmawiające ze sobą kobiety, które przy okazji coś pisały na kartkach.
- Dzień Dobry - powiedziałam i dopiero w tamtym momencie zwróciły uwagę że ktoś pojawił się w środku
- Dzień Dobry słońce, w czym mogę ci pomóc - zapytała jedna z nich
- Miałam się zgłosić do dyrektorki po plan lekcji, spis podręczników i kluczyk do szafki - powiedziałam i ze zdenerwowania zaczęłam bawić się palcami.
- Ach tak, pani Kruczyk już na ciebie czeka - powiedziała i wskazała mi gestem ręki na drzwi po mojej prawej stronie, skinęłam głową w geście podziękowania i ruszyłam w stronę wielkich drewnianych drzwi. Zapukałam i gdy usłyszałam "proszę" nacisnęłam klamkę i weszłam do środka.
- Dzień Dobry Nazywam się...
- Tak wiem, Witaj Paulino siadaj - powiedziała miło. Na chwilę wstała z krzesła i podeszła do szafki skąd wyciągnęła dwa kluczyki i jakieś kartki. Usiadła z powrotem na swoim krześle i położyła kluczyki tuż przede mną - To są kluczyki do szafki, jeden jest zapasowy - powiedziała i zaczęła przeglądać kartki, w końcu wyciągając jedną z środka - Tutaj masz plan lekcji, na drugiem stronie wypisane są książki które będą ci potrzebne. Podręczniki znajdują się albo w klasach, albo w bibliotece, tego się dowiesz dokładnie na zajęciach. Na lekcje potrzebne będą ci tylko zeszyty, wszelki ćwiczenia będą przez nauczycieli drukowane jeśli zajdzie taka potrzeba więc ćwiczeń żadnych kupować nie musisz. - przerwała na chwilę jakby zamyślona - A i będziesz chodzić do klasy 2f - powiedziała - To chyba wszystko, chodź zaprowadzę cię bo akurat mam z wami zastępstwo za matematykę - powiedziała i razem ruszyłyśmy w stronę klasy.

- Dzień Dobry - powiedziała gdy weszła do klasy, na co zapanowała cisza a po chwili wszyscy odpowiedzieli grzecznie - To jest Paulina, będzie uczęszczać do waszej klasy. - powiedziała na co roległy się gwizdy i inne, które szybko zostały uciszne jej spojrzeniem. - Usiądź gdzieś gdzie jest wolne miejsce. 
Rozejrzałam się po całej klasie aż dostrzegłam sylwetkę szczerzącego się Matesza i już wiedziałam co to oznacza. Niechętnie ruszyłam w stronę jego ławki, usiadłam na krześle tak by znaleźć się jak najdalej od niego. Wyciągnęłam jakiś zeszyt i długopis po czym zaczęłam bazgrać coś w nim
- Miło Cię znowu widzieć - odezwał się na co moje policzki spłonęły rumieńcem
- Ciebie również - odparłam i uśmiechnęłam się delikatnie

Przepraszam że takie krótkie ale jestem dzisiaj tak padnięta że jedyne o czym marzę o o śnie :3 
Postaram się to nadrobic :*

niedziela, 11 maja 2014

Rozdział 1 część 2

Dodaje :3 dzisiaj bo od jutra szkoła i coraz mnie czasu :(


- Mamo pomóc ci w czymś? - zapytałam wchodząc do kuchni, gdzie zastałam krzątającą się moją rodzicielkę
- Jeśli byś mogła to rozłóż sztućce, talerze, a gdy skończysz to zawołaj tych dwóch na kolację - powiedziała i posłała mi uśmiech. Wyjęłam talerze, sztućce i udałam się do jadalni gdzie zastałam tatę rozkładającego obrus.
- Postaw to, ja rozłożę, a ty idź pomóc mamie w kuchni - powiedział
- Ok - powiedziałam wesoło, odstawiłam wszystko na stole i udałam się do kuchni - Pomóc  czymś jeszcze? - zapytałam
- Właściwie to możemy już zanosić - powiedziała wycierając ręce do fartucha, który miała na sobie. Wzięłam dwa talerze z przygotowanym jedzeniem i udałam się z nimi do jadalni, a zaraz za mną szła moja mam która niosła kolejne dwa. - Tu już siadaj, a ja resztę przyniosę - powiedziała gdy chciałam udać się z powrotem w stronę kuchni. Usiadłam krześle zaraz obok mojego brata, zaś na przeciwko taty. Po chwili pojawiła się mama z kolejnymi trzema talerzami i również usiadła do stołu.
- Smacznego - powiedziałam na co wszyscy odpowiedzieli i wzięliśmy się za jedzenie.
Po skończonej kolacji razem z Dawidem udaliśmy się do kuchni by "pozmywać" naczynia, to znaczy włożyć je do zmywarki, a później udaliśmy się na górę do swoich pokoi.
Z racji tego że byłam zmęczona dzisiejszym dniem podeszłam do szafy, wyciągnęłam moją piżamę i udałam się do  łazienki, by wziąć relaksującą kąpiel i może rzeczywiście by taka była gdyby nie mój brat który wpadł do mojego pokoju i zaczął walić pięściami w drzwi
- Możesz przestać! - krzyknęłam już nieźle wkurzona
- To wyjdź szybko muszę ci coś pokazać - powiedział. Wyszłam szybko z wanny, ubrałam bieliznę, zarzuciłam szlafrok i wyszłam z łazienki. Od razu doskoczył mnie mój brat z laptopem w ręce i pokazywał na jeden post na fb. Przeczytałam go uważnie i nie mogłam uwierzyć że t dzieje się na prawdę
- Myślisz że przydzielono mnie z nim do klasy? - zapytałam, przerażona.
- Ejj... W końcu będziesz mogła go bliżej poznać - powiedział szturchając mnie ramieniem - Zakładam że to o tb, w końcu jest synem dyrektorki, wszystko może się dowiedzieć... - powiedział
- Mniejsza z tym - powiedziałam - Nie mam zamiaru dzisiaj na tym rozmyślać - powiedziałam i udałam się z powrotem do łazienki. Rozczesałam moje mokre włosy i zawiązałam je w warkocz by rano mieć fale.
Wyszłam z łazienki ubrana już w piżamę i udałam się prosto do łóżka. Leżąc zastanawiałam się jak moje życie się zmieni jeśli post na prawdę jest o mnie... Po głowie ciągle krążyły mi słowa w nim wypisane.... Rozmyślałam tak długo aż odpłynęłam w krainę Morfeusza...

Następnego dnia mój budzik zadzwonił już o 6.30. Szybko wstałam z łóżka, rozwinęłam warkocza by moje włosy mogły do końca wyschnąć i zaczęłam się zastanawiać co ubrać. Pierwszy raz od kiedy pamiętam stałam dłużej przy szafie niż 15 minut ciągle wyrzucają z niej rzeczy które mi nie pasowały dzisiaj. Jeśli post napisany przez Matiego był o mnie to musiałam wyglądać wystrzałowo.  Jak już się pewnie domyślacie Mateusz mi się podoba. Mimo że rozmawiała z nim tylko 2 razy w życiu, na ulicy mijałam go może 10 razy to miał w sobie coś co przyciągało moją uwagę, coś czego nie miał żaden inny chłopak.
Jest! Po 20 minutach spędzonych przy szafie wyciągnęłam w końcu miętowe rurki, do tego białą bokserkę i na to czarną luźną, przeźroczystą bluzkę. Udałam się z tym zestawem do łazienki, szybka poranna toaleta, ubranie się, makijaż, mała poprawa fryzury i poszłam do pokoju się spakować. Wzięłam moją czarną torebkę z ćwiekami na ramię, schowałam książki do niej i telefon, założyłam na nogi czarne vans'y i udałam się na dół gdzie czekało już na mnie zrobione śniadanie.
- Tato podwieziesz mnie dzisiaj? - zapytałam z nadzieją w głosie
- Jak się pospieszysz to tak - powiedział z uśmiechem i wyszedł z kuchni. Wzięłam szybkiego gryza, pożegnałam się z Dawidem i udałam się do auta

I jak?

Rozdział 1 część 1

Cała ja! 7 rozdziałów napisanych, a ja co? Stwierdziłam że jednak chce to inaczej napisac i  wszystko od nowa ;/ Przepraszam że musieliście tak długo czekać :) Teraz skoro już mam w miarę poukładane w głowie wszystko postaram się dodawać! :D Jeśli wam się podoba to komentujcie, chociaż jednym słowem, żebym wiedziała że mam dla kogo pisac :)

-Paulina! Masz na 100% wszystko!?- usłyszałam krzyk mojej mamy z dołu. Przewróciłam oczami i westchnęłam. Ile razy podczas 10 minut można zadać to samo pytanie? Jak widać tylko moja mama zna na to odpowiedź
-Tak! - odkrzyknęłam. Spakowałam szybko do torebki ładowarkę, która leżała na ziemi i rozejrzałam się po całkowicie pustym pokoju. Ruszyłam wolnym krokiem w stronę drzwi, otworzyłam je i wychodząc ostatni raz spojrzałam do środka. Przed moimi oczami mignęły wszystkie wspomnienia związane z moim małym "światem". W jednej chwili widziałam moją mamę siedzącą na ziemi razem ze mną się bawiącą lalkami, zaś w drugiem moją mini bitwę z bratem jak miałam 7 lat i wtedy Dawid zepsuł mojego ulubionego misia. Zaraz po tym przed oczami pojawił mi się tata opowiadający jak to poznał mamę, a ja siedziałam i z uśmiechem na ustach i z iskierkami w oczach słuchałam jego opowieści.
- Paula idziesz? - z wszystkiego wyciągnął mnie głos brata który przyglądał mi się z zaciekawieniem. Posłałam mu lekki uśmiech i zamknęłam drzwi.
- Czas na zmiany - powiedziałam i uśmiechem i ruszyłam pędem do drzwi krzycząc z śmiechem - Będę pierwsza! - od kąt pamiętam zanim wyjeżdżaliśmy na zakupy, czy cokolwiek innego zawsze był nasz wielki bieg, a później "wielka kłótnia" że to nie sprawiedliwe, na koniec rodzice kręcili głowami ze słowami "nigdy z tego nie wyrosną" i nasz śmiech.
- Możemy jechać! - powiedziałam ledwo łapiąc oddech, gdy wsiadłam do samochodu
- Jeszcze Dawid - powiedział tata i w tym momencie drzwi do samochodu się otwarły i mój braciszek wcisnął się na miejsce obok mnie.
- Policzymy się jeszcze - szepnął mi na ucho na co pokazałam mu język.


Od starego domu do nowego dzieliło nas około 25 minut, które minęły w zastraszającym tempie.
- O 19 widzimy się w jadalni na kolacji, ta osoba która się spóźni zmywa po kolacji i wcale nie interesuje mnie to że mamy zmywarkę - powiedział moja mam poważnie, choć wszyscy wiedzieliśmy że żartuje z zmywaniem. A co do kolacji to zazwyczaj był jedyny posiłek do którego mogliśmy przesiąść wszyscy razem, wyjątkiem były tylko dni gdy tata musiał pojawić się w szpitalu, co praktycznie się nie zdarzało, albo moja mama gdzieś wyjechała. Ja z moim bratem staraliśmy się być na kolacji zawsze, może dla nie których może wydawać się to dziwne, ale taki był nasz sposób żeby choć przez chwilę móc przebywać w swoim towarzystwie, nie koniecznie rozmawiając...
Ruszyłam w stronę schodów mijając o drodze drzwi do sypialni rodziców, kuchni, jadalni i salonu.
Właściwie na piętrze znajdował się tylko mój pokój, Dawida i dwa gościnne. Co było oczywiście wielkim plusem dla nas. Każda sypialnia miała swoją łazienkę, oczywiście na dole znajdowała się też :).
- Paula, czemu twoja bluzka jest u mnie w szafie!? - usłyszałam krzyk mojego brata i po chwili stanął w drzwiach trzymając rzecz w ręce
- Właściwie kiedyś była twoja... Mama musiała pomylić - powiedziałam i wyrwałam mu t-shirt w którym spałam z ręki - Nieźle to urządzili - mruknął kładąc się na moje łóżko
- No nawet - powiedziałam i oboje wybuchnęliśmy śmiechem - Która godzina? - zapytałam gdy już trochę się uspokoiliśmy
- 18.49 - powiedział
- Idę pomóc mamie - powiedziałam i gestem ręki wskazałam mu że ma wyjść
- No weź... - mruknął i marudząc coś pod nosem wyszedł z pokoju.

Na razie 1 część rozdziału 1 :D
Mam nadzieje że zdążę jeszcze dzisiaj dodać część 2 :)
A na razie :D Oceniajcie!

niedziela, 13 kwietnia 2014

Like!

Po prawej stronie pojawił się link do fp :D Licze na wasze like i komentarze <3

Wprowadzenie

Hejka! Postanowiłam zacząć coś zupełnie nowego :) Jakie to bd? Sami ocenicie :D Mam nadzieję że wena będzie mi dopisywać do końca i to opowiadanie uda mi się dokończyć!
Od czwartku mam wolne więc postaram się dodawać 2 posty dziennie, jeśli tylko znajdę troszeczkę czasu siadam i pisze!


Moje marzenie z dzieciństwa właśnie się spełnia. Jesteśmy na etapie przeprowadzki z małego mieszkanka w prawie centrum miasta, do dużego domu na obrzeżach. Będąc małą dziewczynką zawsze marzyła by mieć wielki dom z ogrodem, gdzie będę mogła się bawić, opalać i mieć swój domek na drzewie. W prawdzie wyrosłam już z domku i paru innych rzeczy, ale marzenia o przeprowadzce gdzieś w głębi mnie zawsze były. W naszym domu od kąt pamiętam nie było jakiś większych kłótni, nawet jak byliśmy starsi rodzice starali się jak tylko mogli by tylko nie przeprowadzać przy nas kłótni. Właśnie NAS. To znaczy przy mnie i moim starszym o dwa lata bracie Dawidzie. Jak to w każdej rodzinie były sprzeczki, ale zawsze można było coś wymyślić by było dobrze. Moja mama Marlena była była szefową sieci butików w całym kraju, zaś mój tata to lekarz. Moja mama mimo że musi często wyjeżdżać stara się nam to wynagradzać, nie  w sposób jak teraz większość z was pomyśli drogimi ciuszkami, czy innymi bzdetami, ale poświęca nam swój czas. Mimo że ja mam 17 lat,mój brat 19 to często właśnie tego potrzebujemy. Od małego byliśmy tego nauczeniu i tak po prostu chyba zostało. Z każdym najmniejszym problemem mogliśmy iść do rodziców i porozmawiać, bardzo rzadko zdarzało się że powiedzieli nam "Nie mam czasu".
Tak jak już wcześniej wspomniałam mam starszego brata, Dawida. Zawsze się zastanawiałam jak to jest mieć siostrę, ale mimo wszystko nie zamieniłabym go na nią nawet jeśli miałabym kiedyś taką możliwość. Jest dwa lata starszy a mimo wszystko i tak się z nim świetnie dogaduję.
Dawid jest wysokim, o sportowej sylwetce brunetem. Ma błękitne oczy, których w dzieciństwie zawsze mu zazdrościłam. Często swój wolny czas spędza na siłowni, bo jak on twierdzi lepiej teraz poćwiczyć niż w przyszłości narzekać na brak kondycji i wgl...
A ja? Ja nazywam się Paulina, mam 17 lat jak już wcześniej wspominałam. Mam długie, lekko kręcone brąz włosy, brązowe oczy... Nie jestem za wysoka moim zdaniem 1,68 to taki w miarę zadowalający wzrost, nie jestem za gruba, ale za chuda też nie. Inaczej mówiąc jestem przeciętna.

Haha co ja mówie 15 części :P Mam ledwo 3 napisane ale co tam :D Wprowadzenie może być przecież dodanie nie? :D
Podoba wam się? :D

Powrót?

Hejka!
Jak sam tytuł posta wskazuje planuje powrócić z pisaniem :) Sama jeszcze nie wiem czy dam rade dokończyć to opowiadanie, choć będę się starała to zrobić :) Ale jedno jest pewne. Nie bd publikować nowego dopóki w moim zeszyciku nie pojawi się magiczna 15 XD
Jeśli wszystko pójdzie tak jak mam zaplanowane to nowa część pojawi się jeszcze sobotą :)
Teraz ważne pytanie :D
Czeka ktoś!? <3